Różaniec Najświętszej Maryi Panny (Rosarium Virginis Mariae), który pod tchnieniem Ducha
Bożego rozwinął się stopniowo w drugim tysiącleciu, to modlitwa umiłowana przez
licznych świętych, a Urząd Nauczycielski Kościoła często do niej zachęca. W
swej prostocie i głębi pozostaje ona również w obecnym trzecim tysiącleciu,
które dopiero co się zaczęło, modlitwą o wielkim znaczeniu, przynoszącą owoce
świętości. Jest ona dobrze osadzona w duchowości chrześcijaństwa, które - po
dwóch tysiącach lat - nic nie straciło ze swej pierwotnej świeżości i czuje, że
Duch Boży pobudza je do "wypłynięcia na głębię" (Duc in altum), by
opowiadać światu, a nawet 'wołać' o Chrystusie jako Panu i Zbawicielu, jako
"drodze, prawdzie i życiu" (J 14,6), jako "celu historii
ludzkiej, punkcie, ku któremu zwracają się pragnienia historii i
cywilizacji".

Różaniec bowiem, choć ma charakter maryjny, jest modlitwą o
sercu chrystologicznym.
[...]

Pewne okoliczności historyczne sprawiają, że to
przypomnienie o modlitwie różańcowej nabiera szczególnej aktualności. Pierwszą
z nich jest pilna potrzeba wołania do Boga o dar pokoju. Różaniec nieraz
wskazywali moi Poprzednicy i ja sam jako modlitwę o pokój. Na początku
tysiąclecia, które rozpoczęło się przejmującymi grozą scenami zamachu z 11
września i w którym pojawiają się codziennie w tylu częściach świata nowe
obrazy krwi i przemocy, ponowne odkrycie różańca oznacza zagłębienie się w
kontemplowanie tajemnicy Tego, który "jest naszym pokojem", gdyż
"obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur
- wrogość" (Ef 2,14). Odmawiając zatem różaniec, nie można nie czuć się
wyraźnie zobowiązanym do służby sprawie pokoju, ze szczególnym odniesieniem do
ziemi Jezusa, nadal tak doświadczanej, a tak bardzo drogiej sercu
chrześcijan.

Równie pilna potrzeba wysiłków i modlitwy wyłania się w innym
punkcie krytycznym naszych czasów, jakim jest rodzina, komórka społeczeństwa
coraz bardziej zagrożona na płaszczyźnie ideologicznej i praktycznej siłami
godzącymi w jej jedność, które budzą obawy o przyszłość tej podstawowej i
niezbywalnej instytucji, a wraz z nią o losy całego społeczeństwa.
[...]

Utkwić
wzrok w Chrystusowym obliczu, rozpoznać Jego tajemnicę w zwyczajnej, bolesnej
drodze Jego człowieczeństwa, aż ujrzy się Boski blask, objawiony ostatecznie w
Zmartwychwstałym, zasiadającym w chwale po prawicy Ojca, to zadanie każdego
ucznia Chrystusa, a zatem i nasze zadanie. Kontemplując to oblicze, otwieramy
się na przyjęcie tajemnicy życia Trójcy Przenajświętszej, by doznawać wciąż na
nowo miłości Ojca i cieszyć się radością Ducha Świętego. W ten sposób
urzeczywistniają się również dla nas słowa św. Pawła: "wpatrujemy się w
jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej
jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu" (2 Kor 3, 18).

Maryja jest
niedoścignionym wzorem kontemplacji Chrystusa.

Różaniec, właśnie wychodząc z
doświadczenia Maryi, jest modlitwą wyraźnie kontemplacyjną. Pozbawiony tego
wymiaru, okazałby się wyzuty ze swej natury, jak podkreślał Paweł VI:
"Jeśli brak kontemplacji, różaniec upodabnia się do ciała bez duszy i
zachodzi niebezpieczeństwo, że odmawianie stanie się bezmyślnym powtarzaniem
formuł, oraz że będzie w sprzeczności z upomnieniem Chrystusa, który
powiedział: "Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że
przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani" (Mt 6,7). Różaniec
bowiem z natury swej wymaga odmawiania w rytmie spokojnej modlitwy i powolnej
refleksji, by przez to modlący się łatwiej oddał się kontemplacji tajemnic
życia Chrystusa, rozważanych jakby sercem Tej, która ze wszystkich była
najbliższa Panu, i by otwarte zostały niezgłębione tych tajemnic bogactwa".
[...]
Aby
dać medytacji podstawy biblijne i większą głębię, dobrze jest, po zapowiedzi
tajemnicy, odczytać odnośny tekst biblijny, który, zależnie od okoliczności,
może być krótszy lub dłuższy. Inne słowa nie są bowiem nigdy tak skuteczne, jak
Słowo natchnione. Należy go słuchać, mając pewność, że jest to Słowo Boga,
wypowiedziane na dzisiaj i "dla mnie".
Przyjęte w ten sposób, wchodzi
ono w różańcową metodologię powtarzania, nie powodując znużenia, jakie
wywoływałoby zwykłe powtarzanie informacji dobrze już przyswojonej. Nie chodzi
bowiem o przywoływanie na pamięć informacji, ale o to, by pozwolić Bogu
'mówić'.
[...]

Słuchanie i medytacja karmią się milczeniem. Stosowne jest, by po
zapowiedzeniu tajemnicy i proklamacji Słowa przez odpowiedni czas zatrzymać się
i skupić na rozważanej tajemnicy, zanim rozpocznie się modlitwę ustną. Ponowne
odkrycie wartości milczenia jest jednym z sekretów praktykowania kontemplacji i
medytacji.

Do ograniczeń społeczeństwa zdominowanego przez technologię i środki
masowego przekazu należy również fakt, że milczenie staje się coraz
trudniejsze. Tak jak w liturgii zaleca się chwile milczenia, również przy
odmawianiu różańca stosowna jest po wysłuchaniu Słowa Bożego krótka pauza, w
czasie której duch skupia się na treści określonej tajemnicy.
[...]
Oby ten mój
apel nie popadł w zapomnienie nie wysłuchany!