|
Ratunkiem: Maryja „Wobec kryzysu koncepcji Kościoła, kryzysu moralności,
kryzysu, który dotknął kobiety, Prefekt [Kongregacji Nauki Wiary – Kard. Joseph Ratzinger (przyp. mój)] proponuje między innymi ratunek, który –
jak powiedział – „wykazał konkretnie swą skuteczność przez
wszystkie wieki trwania chrześcijaństwa. Jego cudowność została dzisiaj nieco
zapomniana przez katolików[1], a
jest nam bardziej niż kiedykolwiek potrzebna.” Ratunek ten określił
Kardynał krótko – imieniem Maryja.
Kardynał Ratzinger jest w pełni świadomy tego, że w chrześcijaństwie należy w pełni uwypuklić jego aspekt mariologiczny, co zostało podkreślone przez Sobór Watykański II w Konstytucji Dogmatycznej o Kościele. „Wprowadzając misterium Maryi w misterium Kościoła – mówi Kardynał – Vaticanum II dokonało wyboru szczególnie znaczącego [...] Zadaje się [jednak] pytanie, czy przyznanie Maryi tak ważnego miejsca w Kościele nie zagraża czasem pobożności chrześcijańskiej, przez odrwócenie jej jakby od szczególnego czczenia Boga Ojca i jedynego Pośrednika, Jezusa Chrystusa.” [...] Kardynał Ratzinger stwierdził, że można – wprawdzie syntetycznie, a więc, skrótowo – ukazać w sześciu punktach rolę Dziewicy w utrzymaniu równowagi i pełni wiary katolickiej. Oto one:
Punkt pierwszy: Przyznanie Maryi szczególnego miejsca w Tradycji i dogmatycznym nauczaniu jest głęboko zakorzenione w autentycznej chrystologii (Sobór Watykański II: „Rozmyślając o Niej zbożnie i przypatrując się Jej w świetle Słowa, które stało się człowiekiem, Kościół ze czcią głębiej wnika w najwyższą tajemnicę Wcielenia i coraz bardzie upodabnia się do swego Oblubieńca” /Lumen Gentium, n. 65/). Ale, by służyć wierze Chrystusowej bezpośrednio, nie tylko z płytkiej pobożności, Kościół ogłosił dogmaty maryjne: dogmat o Dziewictwie i o Macierzyństwie, a po dłuższym okresie dojrzewania i refleksji – o Niepokalanym Poczęciu i o Wniebowzięciu. Dogmaty te chronią autentyczną wiarę w Chrystusa jako prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka: dwie natury w jednej Osobie. Strzegą też właściwego ukierunkowania eschatologicznego, wskazując przez Wniebowzięcie Maryi na czekające nas wszystkich życie wieczne. Chronią również – tak dzisiaj zagrożoną – wiarę w Boga Stworzyciela (jest to jedna z bardziej niezrozumianych dzisiaj prawd o wiecznym Dziewictwie Maryi), swobodnie i dowolnie wnikającego w materię. Sobór mówi: „Albowiem Maryja, (...) wkroczywszy głęboko w dzieje zbawienia, łączy w sobie w pewien sposób i odzwierciedla najważniejsze prawdy wiary” (Lumen gentium, n. 65). Punkt drugi: Mariologia Kościoła utrwala nierozerwalny związek między Biblią i Tradycją. Cztery dogmaty maryjne mają zakorzenienie w Biblii. Tkwią w niej jak ziarno, które wzrasta i daje owoc w dojrzewającym cieple Tradycji, co uwidacznia się w liturgii, intuicji ludu wierzącego oraz refleksji teologicznej, kierowanej przez Magisterium. Punkt trzeci: W swojej osobie – hebrajskiej dziewczyny, która stała się Matką Mesjasza – Maryja łączy w jedno, żywotnie i niepodzielnie, starożytny i nowożytny Lud Boży, Izrael i chrześcijaństwo, Synagogę i Kościół. Jest Ona jako ten punkt styczny, bez którego wiara (co często się dzisiaj dzieje) może popaść i popada w stan nierównowagi, uznając albo Stary, albo Nowy Testament. W Niej dokonuje się synteza Pisma Świętego. Punkt czwarty: Prawdziwa pobożność maryjna gwarantuje naszej wierze, iż będą w niej współistniały jednocześnie tak istotne elementy, jak racje rozumu i racje serca – jakby to określił Pascal. Dla Kościoła człowiek nie jest ani wyłącznie uczuciem, ani wyłącznie rozumem, jest jednością tych dwu wymiarów. Rozum powinien pracować jasno, a serce winno być pełne żaru. Pobożność maryjna (należy przy tym, jak przypomina Sobór: „pilnie się wystrzegać zarówno wszelkiej fałszywej przesady, jak i zbytniej ciasnoty umysłu, niezdolnego pojąć szczególnej godności Matki Bożej”) daje wierze pełny ludzki wymiar. Punkt piąty: Używając określeń soborowych: Maryja jest jednocześnie „figurą”, „wizerunkiem” i „wzorem” Kościoła. Zwracając się do Niej, Kościół broni się przed maskulinizacją[2] (o czym była już mowa), która skłonna byłaby uczynić z niego instrument służący programowi socjopolitycznemu. W Maryi, swej figurze i wzorze, Kościół znajduje oblicze Matki i to go chroni przed przekształceniem się w partię, stowarzyszenie, w grupę nacisku w służbie interesów wyłącznie ludzkich. Jeżeli w pewnego typu teologiach i eklezjologiach Maryja nie znajduje odpowiedniego miejsca, powód jest prosty: teologie te i eklezjologie zredukowały wiarę do czystej abstrakcji. A abstrakcja nie potrzebuje Matki. Punkt szósty i ostatni tej syntezy: Przez wypełnienie swojego przeznaczenia, stając się Dziewicą i Matką, Maryja nieustannie rzuca światło na zadania wyznaczone przez Stwórcę każdej kobiecie (a więc i kobiecie naszych czasów, tak bardzo zagrażających samej istocie kobiecości). Jej Dziewictwo i Jej Macierzyństwo zakorzenia misterium kobiety w najwyższe przeznaczenie, od którego nie może być uwolniona. Maryja jest nieustraszoną zwiastunką Magnificat, ale jest także Tą, jak to wielokrotnie podkreślił Ewangelista, która „zachowuje i rozważa w swym sercu” wszystko co dzieje się dookoła Niej. Jest wcieleniem odwagi i posłuszeństwa (teraz i zawsze), jest przykładem, na który każdy chrześcijanin – mężczyzna, kobieta – może i powinien patrzeć.” Powyższe słowa, a także tytuł strony pochodzą z książki „Raport o stanie wiary” opracowanej przez Vittorio Messoriego na podstawie wywiadu, który przeprowadził w 1984 r. z Ks. Kardynałem Josephem Ratzingerem – Prefektem Kongregacji Nauki Wiary – obecnym Ojcem Świętym Benedyktem XVI. Przed oddaniem do druku Kardynał autoryzował książkę. Niektóre fragmenty tej książki są wstrząsające. Czy gdyby dzisiaj Kongregacja Nauki Wiary opracowała podobny raport, byłby równie wstrząsający? – Tego nie wiem. Wiem natomiast, że Opatrzność Boża, w zadziwiający sposób, ochroniła Kościół Polski przed kryzysem, który dotknął tak wiele Kościołów lokalnych po Soborze Watykańskim II – o czym w znacznym stopniu stanowi ta książka. Dlaczego piszę: „w zadziwiający sposób”? Polska w 1965 r., to kraj znajdujący się za tzw. „żelazną kurtyną”, rządzą nią komuniści, Kościół jest prześladowany. Czas, bez żadnych wątpliwości, bardzo zły. Ale jednocześnie ta „żelazna kurtyna” sprawia, że wszystko to, co powoduje kryzys w tamtych Kościołach lokalnych, nie przenika do Polski. Jednocześnie Opatrzność Boża daje Kościołowi Polskiemu wielkiego Prymasa – Kardynała Stefana Wyszyńskiego, a metropolitą Krakowa zostaje w 1964 r. arcybiskup Karol Wojtyła. I naród, zawsze wierny Bogu, jeszcze bardziej chroni się pod skrzydłami Kościoła. Niezbadane są drogi Bożej Opatrzności. Kolejnym darem dla Polski, darem, którego wielkości do dzisiaj nie ogarniamy, jest Jan Paweł II. I chociaż był Zastępcą Chrystusa na ziemi dla całego Kościoła Powszechnego, to dla Kościoła Polskiego był Nim w sposób wyjątkowy. Przywołajmy jeszcze trzy wielkie wydarzenia historii: – Jan III Sobieski – Europa zostaje ochroniona przed zalewem Isłamu, – Rok 1920 – Polska zatrzymuje rozlewanie się bolszewizmu, – Rok 1980 – Solidarność – zapoczątkowanie upadku komunizmu. Bracia i Siostry, nie możemy udawać, że naród polski nie jest narodem wybranym przez Boga. I za św. Pawłem, który świadomy, że doznał wyjątkowego miłosierdzia, wołał: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii.” (1Kor 9,16c), musimy wołać: „Biada nam, jeżeli nie wypełnimy misji powierzonej nam przez Boga.” Jaka to misja? – „Trzymać się mocno Słowa Życia, aby jawić się jako źródła światła w świecie zepsutym i przewrotnym” (por. Flp 2,15-16). Nieść temu światu Ewangelię. Nie jesteśmy sami. Jest z nami Ten, który nas wybrał, jest z nami Maryja, Matka Boga (Kard. August Hlond napisał w swoich notatkach: „Polska jest narodem wybranym Najświętszej Maryi Panny”). Akt Oddania Matce Bożej
Wielka Boga-Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico i Pani
Jasnogórska...
Tymi słowami wielekroć razy biskupi polscy na Jasnej Górze
przemawiali do Ciebie, przynosząc w sercach doświadczenia i troski, radości i bóle,
a nade wszystko wiarę, nadzieję i miłość swych rodaków.
Niech mi wolno będzie dzisiaj od tych samych słów rozpocząć nowy jasnogórski Akt Oddania, który rodzi się z tej samej wiary, nadziei i miłości, z tradycji ojczystej, w której przez tyle lat uczestniczyłem, a równocześnie z nowych zadań, które za Twoją sprawą, o Maryjo, zostały powierzone mnie, niegodnemu człowiekowi, a równocześnie Twemu przybranemu synowi. Zawsze tak wiele mówiły mi te słowa, które Twój jedyny, rodzony Syn, Jezus Chrystus, Odkupiciel człowieka, wypowiedział z wysokości krzyża do Jana — apostoła i ewangelisty: „Oto Matka twoja”. Zawsze w słowach tych znajdowałem miejsce każdego człowieka — i moje własne miejsce. Dzisiaj obecny tu za przedziwnym zrządzeniem Bożej Opatrzności, pragnę na tej Jasnej Górze mej ziemskiej Ojczyzny, Polski, przede wszystkim potwierdzić to wielorakie i wielokrotne oddanie i zawierzenie, które było wyrażone przez Prymasa i Episkopat Polski w różnych momentach. W sposób szczególny pragnę potwierdzić i ponowić milenijny Akt jasnogórski z dnia 3 maja 1966, w którym oddając się Tobie, Bogurodzico, w macierzyńską niewolę miłości, biskupi polscy pragnęli przez to służyć wielkiej sprawie wolności Kościoła nie tylko we własnej Ojczyźnie, ale i w całym świecie. W kilka zaś lat później, w dniu 5 września I971, oddali Ci, jako Matce Kościoła, ludzkość całą, wszystkie narody i ludy współczesnego świata, swoich pobratymców w wierze, języku, we wspólnocie dziejowych losów, rozszerzając swe polskie zawierzenie do owych najdalszych granic miłości, jak tego domaga się Twoje Serce: Serce Matki, które ogarnia każdego i wszystkich, wszędzie i zawsze. Pragnę w dniu dzisiejszym, przybywając na Jasną Górę jako pierwszy papież-pielgrzym, odnowić całe to dziedzictwo zawierzenia, oddania i nadziei, które tu tak wielkodusznie zostało nagromadzone przez moich braci w biskupstwie i rodaków. I dlatego zawierzam Ci, o Matko Kościoła, wszystkie sprawy tego Kościoła, całą jego misję i całą jego służbę w perspektywie kończącego się drugiego tysiąclecia dziejów chrześcijaństwa na ziemi. Oblubienico Ducha Świętego i Stolico Mądrości! Twojemu pośrednictwu zawierzamy wspaniałą wizję i program odnowy Kościoła w naszej epoce, która wyraziła się w nauce Soboru Watykańskiego II. Spraw, abyśmy tę wizję i ten program w całej autentycznej prawdzie — tak jak za naszą nieudolną posługą dał nam ją poznać Duch Święty — w tejże samej prawdzie, prostocie i mocy czynili przedmiotem naszego postępowania, posługiwania, nauczania, pasterzowania, apostolatu. Żeby cały Kościół odradzał się w tym nowym źródle poznania swej własnej istoty i misji, nie czerpiąc z żadnych obcych ani zatrutych „cystern” (por. Jr 8, 14). Obyśmy w tym wielkim dziele coraz dojrzalej spotykali się z naszymi braćmi w wierze, ze Wschodu i z Zachodu, z którymi łączy nas tak wiele, choć jeszcze niejedno dzieli. Obyśmy, poprzez wszystkie środki poznania, wzajemnego poszanowania, miłości, wspólnego działania na wielu polach, mogli stopniowo odnaleźć boski zarys tej jedności, w którą mamy sami wejść i wszystkich wprowadzić, aby jedna owczarnia Chrystusa rozpoznała i przeżyła z radością swoją jedność na ziemi. O Matko zjednoczenia, ucz nas stale tych dróg, które do zjednoczenia prowadzą ! Pozwól nam nadal wychodzić na spotkanie wszystkich ludzi i wszystkich ludów, które na drogach różnych religii szukają Boga i pragną Mu służyć. Pomóż nam wszystkim objawiać Chrystusa i okazywać „moc Bożą i mądrość Bożą” (por. 1 Kor 1, 24), która ukryta jest w Jego Krzyżu — Ty, która pierwsza ukazałaś Go w Betlejem nie tylko prostym i wiernym pasterzom, ale też mędrcom z obcych krain. Matko Dobrej Rady! Wskazuj nam zawsze, jak mamy służyć człowiekowi i ludzkości w każdym narodzie, jak prowadzić go na drogi zbawienia. Jak zabezpieczyć sprawiedliwość i pokój w świecie wciąż od wielu stron straszliwie zagrożonym. Jakże bardzo pragnę przy dzisiejszym spotkaniu zawierzyć Ci, o Matko, te wszystkie trudne sprawy społeczeństw, ustrojów i państw, które nie mogą być rozwiązane na drodze nienawiści, wojny i samozniszczenia, ale tylko na drodze pokoju, sprawiedliwości, poszanowania praw ludzi i narodów. O Matko Kościoła! Spraw, ażeby Kościół ten cieszył się wolnością i pokojem w spełnianiu swojej zbawczej misji! Niech staje się w tym celu dojrzały nową dojrzałością wiary i wewnętrznej jedności. Pomóż nam przemóc opory, trudności i słabości! Pomóż nam ujrzeć na nowo całą prostotę i godność chrześcijańskiego powołania! Spraw, aby nie brakowało „robotników w winnicy Pańskiej”. Uświęcaj rodziny. Czuwaj nad duszą młodzieży i sercem dzieci. Pomóż w przezwyciężeniu wielkich zagrożeń moralnych, które w różnych narodach godzą w podstawowe środowiska życia i miłości. Daj nam odradzać się wciąż całym pięknem świadectwa dawanego Krzyżowi i Zmartwychwstaniu Twojego Syna. O jakże wiele byłoby spraw, które przy tym spotkaniu powinien bym wyrazić, nazwać po imieniu. O jakżeż wiele byłoby ludów i narodów, o których chciałbym Ci tu powiedzieć, Matko, po imieniu! Zawierzam Ci je wszystkie w milczeniu. Zawierzam Ci je wszystkie, o Matko, tak jak Ty sama najlepiej je znasz i odczuwasz. Czynię to na miejscu wielkiego zawierzania, skąd widać nie tylko Polskę, ale także Kościół cały w wymiarach krajów i kontynentów: cały w Twoim macierzyńskim Sercu. Ten Kościół cały, w świecie współczesnym i przyszłym, Kościół postawiony na drogach ludzi, ludów, narodów i ludzkości, ja, Jan Paweł II, jego pierwszy sługa, oddaję tutaj Tobie, Matce, i zawierzam z bezgraniczną ufnością. Amen.
Jan Paweł II
Jasna Góra, 4 czerwca 1979 r. |
|
|
|