|
W górskiej świątyni wielka cisza.
Chrystus na krzyżu wisząc, milczy,
Ale On widzi, wszystko słyszy.
W twarzy majestat ma cierpienia,
W dal, mgłą
zasnute, patrzą oczy,
Pierś się ostatnim wzniosła tchnieniem
I cały krwią serdeczną broczy.
Pragnienie pali Go straszliwe,
Rozpięte bolą Go ramiona,
Cały na ranach wisi żywych,
Krew Mu już krzepnie. Patrz! ON KONA !
Ciało ostatnim drga już dreszczem,
Ostatnie świszczą Mu oddechy.
Chryste! Nim skonasz, powiedz jeszcze,
Że wszystkie mi przebaczasz grzechy.
Powiedz mi, zanim stąd wyruszę,
Żeśmy ze sobą pojednani.
Głęboko niech zapadnie w duszę
To moje z Tobą dziś spotkanie.
(S. Magdalena Kaczmarzyk)
|