|
|
|
Pozostawcie mi mego Boga,
przemądrzali uczeni.
Nie zniszczcie Go swoim gadaniem,
nie zamieńcie mi Go
w mgłę,
w formułkę.

Mój Bóg powinien mieć jakieś oblicze,
jakieś imię.
Z formułką
nie mogę żyć,
nie mogę być szczęśliwy,
nie mogę umierać.

Może Jego oblicze jest inne,
niż myślałem.
Może muszę
znaleźć dla Niego
nowe imię.
Szukam, rozglądam się.

Ale nikomu nic z tego nie przyjdzie,
że stare oblicze
podepczecie, zniszczycie,
że stare imiona wyśmiejecie,
nie potrafiąc przy tym ukazać
nowego oblicza,
ani wymienić nowego imienia.

Pozostawcie mi Boga,
z którym mogę rozmawiać,
w którym pokładam nadzieję,
któremu mogę wierzyć,
że mnie kocha
miłością wykraczającą poza śmierć.

Kiedy bowiem przychodzi umierać,
macie tylko pigułki
i psychologię,
i wzruszenie ramion.
Kto z was
będzie mi towarzyszył?

A jeśli chodzi o życie –
co możecie mi dać zamiast NIEGO?
Tylko znaki zapytania i myślniki.
Czy będziecie przy mnie
i czy będziecie mnie kochać jak ON?
Pozostawcie mi mego Boga!
(Paul Roth, Wir alle brauchen Gott. Echter Verlag, Würzburg 1975, 94 nn.)
|
|
|
|
|
|