Strona głównaStrona początkowa

Kościół na Górze Błogosławieństw


Z Kazania na Górze

Błogosławieni ubodzy w duchu, 
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy się smucą, 
albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi,
albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości,
albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, 
albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca,
albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój,
albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie
dla sprawiedliwości,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni jesteście,
gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was,
i gdy z mego powodu mówią kłamliwie
wszystko złe na was.
Cieszcie się i radujcie,
albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.
Tak bowiem prześladowali proroków,
którzy byli przed wami.

(Mt 5,3-12)

Błogosławieni, którzy słuchają
słowa Bożego i zachowują je.


Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

Szczęśliwi, których grzech został puszczony w niepamięć.
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie!
      Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? (Jk 2,5)

Duch Pański spoczywa na Mnie, 
ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, 
abym ubogim niósł dobrą nowinę, 
więźniom głosił wolność, 
a niewidomym przejrzenie; 
abym uciśnionych odsyłał wolnymi,

(Łk 4,18 (por. Iz 61,1n))

      «Jan Chrzciciel przysyła do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Odpowiedział im: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi». (Łk 7,22-23)
      Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. (1Kor 1,26-29)



      «Czy Jezus dobierał sobie słuchaczy? – Nie. Mówił do wszystkich, którzy znajdowali się w miejscach, gdzie przemawiał. Dlaczego więc mówi : „ubogim głosi się Ewangelię?”.
      Nie wystarczy słuchać. Słuchając trzeba usłyszeć. Trzeba chcieć usłyszeć, ale również – móc usłyszeć. I to właśnie na ubogich wskazuje Jezus jako na tych, których serce nie opiera się Dobrej Nowinie.
      Czy jednak ubogim w sensie ewangelicznym jest człowiek, który nie posiada nic lub bardzo niewiele? – Nie. Jego serce może być tak przepełnione pragnieniem posiadania tego, czego nie ma, że nie ma w nim już miejsca na cokolwiek.


Kim jest zatem ubogi w duchu?
Bezgranicznie ufa Bogu.


      W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?» On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.» (Mt 18,1-5)
      Wtedy przyniesiono Mu dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: «Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie». (Mt 19,13-14)
Panie, moje serce się nie pyszni
i nie patrzą wyniośle moje oczy.
Nie dbam o rzeczy wielkie,
ani o to, co przerasta me siły.
Lecz uspokoiłem i uciszyłem moją duszę
Jak dziecko na łonie swej matki,
jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza.
(Ps 131,1-2)
      Pewnego razu - gdy tłum cisnął się do Niego aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!». A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci».

I nie zawiodło go słowo Jezusa.

      Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. (por. Łk 5,1-6)
Jest wolny wobec wszystkiego co posiada, ale wolnością, której źródłem jest Bóg. Dla królestwa Bożego jest gotowy wszystko zostawić.


      Gdy [Jezus] przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. (Mt 4,18-22)

      Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim. (Mt 9,9)

      Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. (Łk 12,32-34)

      Wtedy Piotr rzekł do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?» Jezus zaś rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.» (Mt 19,27-30)
Jest wolny wobec dóbr doczesnych, których nie posiada, pomny na słowo Boże, które przestrzega:


      Ten, kto złoto miłuje, nie ustrzeże się winy,
      a ten, kto goni za zyskami, przez nie zostanie oszukany.
      Wielu złoto doprowadziło do upadku,
      a zguba ich stała się jawna.
      Jest ono zasiekami z drzewa na drodze tych, co za nim szaleją,
      a kto jest głupi, w nich uwięźnie.
      Któż poddany pod tym względem próbie został doskonały? (Syr 31,5-7.10a)

      A oto zbliżył się do Niego pewien człowiek i zapytał: «Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?» Odpowiedział mu: «Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania». Zapytał Go: «Które?» Jezus odpowiedział: «Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego». [k1] Odrzekł Mu młodzieniec: «Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?» Jezus mu odpowiedział: «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. [k2]
      Jezus zaś powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego, Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego». Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: «Któż więc może się zbawić?» [k3] Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe». (Mt 19,16-26)

      Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. 
      Nie martwcie się zatem i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo <Boga> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. (Mt 6,24.31-33)

      Posiane [słowo] między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. (por. Mt 13,22)

      Ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami. (1Tm 6,9-10)

      Nie miłujcie świata
      ani tego, co jest na świecie!
      Jeśli kto miłuje świat,
      nie ma w nim miłości Ojca.
      Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc:
      pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia
      nie pochodzi od Ojca, lecz od świata.
      Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość;
      kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki. (1J 2,15-17)
Jest przeniknięty świadomością, że nie ma niczego, czego by nie otrzymał (por. 1Kor4,7b) [k4] - od Boga i to otrzymał za darmo. Nie przywłaszczy więc sobie tego co posiada, bez względu na to, czy są to dobra materialne, czy duchowe, ale będzie dzielił się z tymi, którzy są ich pozbawieni (Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie (Mt 10,8b))
Nie dotyczą go słowa: A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, [k5] tak jakbyś nie otrzymał. (1Kor 4,7c)


      «Bądź błogosławiony, o Panie, Boże ojca naszego, Izraela, na wieki wieków!
      Twoja jest, o Panie wielkość, moc, sława, majestat i chwała, bo wszystko, co jest na niebie i na ziemi, jest Twoje; do Ciebie, Panie, należy królowanie i ten, co głowę wznosi ponad wszystkich».
      Bogactwo i chwała od Ciebie pochodzą, Ty nad wszystkim panujesz, a w ręku Twoim siła i moc, i ręką Twoją wywyższasz i utwierdzasz wszystko.
      Teraz więc, Boże nasz, dzięki Ci składamy i wychwalamy przesławne imię Twoje.  Czymże ja jestem i czym jest lud mój, żebyśmy Ci mogli ofiarować dobrowolnie te rzeczy? Albowiem od Ciebie to wszystko pochodzi i co z ręki Twojej mamy, dajemy Tobie.  Jesteśmy bowiem pielgrzymami przed Tobą i przychodniami, jak byli wszyscy przodkowie nasi; dni nasze jak cień na ziemi [mijają] bez żadnej nadziei.  O Panie, Boże nasz, całe to bogactwo, któreśmy przygotowali, by zbudować dom Tobie i Twemu świętemu imieniu, z ręki Twojej pochodzi i wszystko jest Twoje.  Wiem, o Boże mój, że Ty badasz serce i upodobałeś sobie szczerość; ja też w szczerości serca mojego ofiarowałem dobrowolnie to wszystko, a teraz z radością widzę, że i lud Twój tutaj obecny pospieszył z dobrowolnymi ofiarami dla Ciebie.  O Panie, Boże ojców naszych, Abrahama, Izaaka i Izraela, zachowaj to na zawsze jako wyraz myśli i uczuć ludu Twego i skieruj ich serca ku Tobie. (1Krn 29,10b-18-fragm. modlitwy Dawida))

      Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia. (Dz 2,42-47)

      Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby. Tak Józef, nazwany przez Apostołów Barnabas, to znaczy „Syn Pocieszenia”, lewita rodem z Cypru, sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp Apostołów. (Dz 4,32-37)

      Donosimy wam, bracia, o łasce Bożej, jakiej dostąpiły Kościoły Macedonii, jak to w dotkliwej próbie ucisku uradowały się bardzo i jak skrajne ich ubóstwo zajaśniało bogactwem prostoty. Według możliwości, a nawet - zaświadczam to - ponad swe możliwości okazały gotowość, nalegając na nas bardzo i prosząc o łaskę współdziałania w posłudze na rzecz świętych. I nie tylko tak było, jakeśmy się spodziewali, lecz ofiarowały siebie samych najprzód Panu, a potem nam przez wolę Bożą. Poprosiliśmy więc Tytusa, aby jak to już rozpoczął, tak też i dokonał tego dzieła miłosierdzia względem was. A podobnie jak obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, w wiedzę, we wszelką gorliwość, w miłość naszą do was, tak też obyście i w tę łaskę obfitowali. Nie mówię tego, aby wam wydawać rozkazy, lecz aby wskazując na gorliwość innych, wypróbować waszą miłość. Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. Tak więc udzielam wam rady, a to przyniesie pożytek wam, którzy zaczęliście już ubiegłego roku nie tylko chcieć, lecz i działać. Doprowadźcie teraz to dzieło do końca, aby czynne podzielenie się tym, co macie, potwierdzało waszą chętną gotowość. A gotowość uznaje się nie według tego, czego się nie ma, lecz według tego, co się ma. Nie o to bowiem idzie, żeby innym sprawiać ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszych niedostatkach i aby nastała równość według tego, co jest napisane: Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele. (2Kor 8,1-15)

      A my, którzy jesteśmy mocni [w wierze], powinniśmy znosić słabości [k6] tych, którzy są słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne. Niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne - dla jego dobra, dla zbudowania. Przecież i Chrystus nie szukał tego, co było dogodne dla Niego ale jak napisano: Urągania tych, którzy Tobie urągają, spadły na Mnie. (Rz 15,1-3)
Jest świadomy, że otrzymał wszystko, co miał otrzymać.


Psalm 23

Pan dobrym pasterzem

PAN jest moim pasterzem
i nie brak mi niczego.
Pozwala mi spocząć
wśród zielonych pastwisk,
prowadzi mnie do wód spokojnych,
pokrzepia moją duszę.
Prowadzi mnie prawymi ścieżkami
przez wzgląd na swoje Imię.
Lecz choćbym nawet
szedł mroczną doliną,
zła się nie ulęknę,
bo Ty jesteś ze mną.
Twoja laska i kij pasterski
są mi pocieszeniem.
Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów,
olejkiem moją głowę namaszczasz,
mój kielich aż się przelewa.
Tak dobroć i łaska
za mną podążą
przez wszystkie dni
mojego życia.
I na długie dni zamieszkam
w domu PANA.
(Przekład ekumeniczny 2001)
Ofiarodawca zawsze jest dla niego ważniejszy od otrzymanego od Niego daru.


      Pewnego razu - gdy tłum cisnął się do Niego aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!». A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci». Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny». I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim. (por. Łk 5,1-11)
Nad nikogo nie wynosi się i nie stawia Bogu warunków.


      «Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca!”; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej!”; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony». (Łk 14,8-11)
      «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». (Łk 18,10-14)
      A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu». (Mt 20,25-28)
      On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!». Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał». (Mk 9,35-37)
      Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.» (Mt 23,1-12)
      Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy!” A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!” Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. (Mt 20,1-16)
      Jeśli więc jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli - jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie - dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich!
Każde autentyczne dobro, które czyni dla drugiego człowieka, czy jakiejkolwiek ludzkiej wspólnoty, uważa za swoją powinność, a nie wyświadczaną łaskę.


      Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i siądź do stołu?” Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił?” Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”. (Łk 17,7-10)
Motywem jego czynów nie jest pragnienie posiadania dóbr materialnych, ludzkiej chwały, czy oczekiwanie na ludzką wdzięczność. Wszystko czyni dla królestwa Bożego, którego sam chce być obywatelem.


      Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. (Mt 6,19-21)

      Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych». (Łk 14,12-14)
W każdym potrzebującym człowieku widzi potrzebującego Jezusa Chrystusa.


      Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!

      Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
      byłem spragniony, a daliście Mi pić;
      byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
      byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
      byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
      byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. [k7]

      Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. (Mt 25,31-40)



      Oddal ode mnie, Panie, serce kamienne, oddal serce twarde, oddal serce nieobrzezane. Daj mi serce nowe, serce cielesne, serce czyste! Ty, który oczyszczasz serca zbrukane, a miłujesz czyste, przyjm moje serce, zamieszkaj w nim, zawładnij i wypełnij je. Ty, który większy jesteś od tego, co we mnie największe, który jesteś bliższy od tego, co jest mi najbliższe. Ty, który jesteś wyrazem piękności i wzorem świętości, wyciśnij w mym sercu Twój obraz, wyciśnij na mym sercu Twoje miłosierdzie, „Boże serca mego, Boże, me dziedzictwo na wieki”. Amen (Modlitwa Baldwina, biskupa kantuaryjskiego)

      Jedno jest tylko serce: nowe, cielesne, czyste - Serce Jezusa Chrystusa. I o to Serce prosi Baldwin. To Serce stało się udziałem tak wielu.
      Czy wypełnili jakiś warunek? – Wypełnili. Powiedzieli Słowu - Tak!


      Wszystkim tym jednak, którzy Je [Słowo] przyjęli,
      dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
      tym, którzy wierzą w imię Jego -
      którzy ani z krwi,
      ani z żądzy ciała,
      ani z woli męża,
      ale z Boga się narodzili. (J 1,12-13)

      Ten warunek najdoskonalej wypełniła Maryja:

      «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» (Łk 1,38)
      Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. (Łk 1,45)

      Dlatego w Niej, w sensie dosłownym, „Słowo stało się ciałem” (J 1,14a), a Ona stała się najbardziej błogosławiona spośród wszystkich ludzi na ziemi!

      Wielbi dusza moja Pana,
      i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
      Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.
      Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia,
      gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
      Święte jest Jego imię -
      a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją.

      On przejawia moc ramienia swego,
      rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.
      Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.
      Głodnych nasyca dobrami,
a bogatych z niczym odprawia. (Łk 1,46b-53)

JEZUS CHRYSTUS
jedyny, który sam siebie uczynił ubogim,
aby ubogacić tych,
których do końca umiłował.


(por. 2Kor 8,9; J 13,1)


On, istniejąc w postaci Bożej,
nie skorzystał ze sposobności,
aby na równi być z Bogiem,
lecz ogołocił samego siebie,
przyjąwszy postać sługi,
stawszy się podobnym do ludzi.
A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka,
uniżył samego siebie,
stawszy się posłusznym aż do śmierci -
i to śmierci krzyżowej.
Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył
i darował Mu imię
ponad wszelkie imię,
aby na imię Jezusa
zgięło się każde kolano
istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.
I aby wszelki język wyznał,
że Jezus Chrystus jest PANEM -
ku chwale Boga Ojca.
(Flp 2,6-11)

      Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. (Łk 2,7)
      Wtem przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego: «Nauczycielu, pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć». (Mt 8,19-20)
      Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział». Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!». Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści». 
      A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem” i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować. (J 13,1-17)
      Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. (2Kor 8,9)



K o m e n t a r z e
[k1]
       Czemu Jezus nie wymienia trzech pierwszych przykazań Dekalogu? Chyba przede wszystkim dlatego, że ów człowiek nie postawiłby Jezusowi tego pytania, gdyby je zachowywał. Sam znałby wówczas odpowiedź. [Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! (Wj 20,3) – on miał. To był jego majątek.]

[k2]
      Z tego wydarzenia zapamiętujemy tylko, że bogactwa uniemożliwiły temu człowiekowi pójście za Jezusem. To jest oczywiście najważniejsze. Umyka nam jednak fakt, jak bogactwo przewrotnym uczyniło jego serce. Po co właściwie przyszedł do Jezusa? – Po oklaski?
      Zaczyna od pochlebstwa. Jezus pochlebstwo odrzuca, ale nie odrzuca pytania. Udziela mu odpowiedzi. Człowiek coraz bardziej się wikła. Zadaje absurdalne pytanie: Które przykazania ma zachowywać? Tak jakby dla osiągnięcia życia wiecznego wystarczyło zachowywanie tylko niektórych przykazań.


[k3]
      Jak głęboką świadomość mieli Apostołowie, że dla człowieka naznaczonego grzechem pierworodnym, zawsze istnieje jakieś dobro doczesne, którego nie jest w stanie zostawić o własnych siłach. Sami tego doświadczyli.
      Przez trzy lata, kiedy Jezus nauczał, kiedy szły za Nim tłumy, czynił cuda, mimo, że prześladowanie Jezusa przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie, w jakimś stopniu, dotykało również ich, potrafili każdego dnia ponawiać swoje „Tak” na Jezusowe „Pójdź za Mną!” Aż pewnego dnia stanęli wobec próby ponad ich siły. Już nie potrafili powiedzieć „Tak” na cierpienie, prześladowanie, śmierć. Czy nie dlatego, że swoją ufność położyli w Jezusie-Człowieku, a nie Jezusie-Bogu?
      Jezus – Nauczyciel, Jezus – działający cuda był ich siłą. Jezus - Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, ... (Iz 53,7b) – tą siłą być przestał.
      Jezus to wiedział. To przecież znaczy Jego odpowiedź: «U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe». (Mt 19,26) na pytanie przestraszonych uczniów.
      Trzeba o tych słowach ciągle pamiętać, ale też trzeba je dobrze rozumieć:
Jeśli się udasz na wojnę przeciw twemu wrogowi, a zauważysz, że koni, rydwanów i ludzi tam jest więcej niż u ciebie, nie lękaj się ich, gdyż z tobą jest Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej. Gdy będziecie zaczynali walkę, wystąpi kapłan i przemówi do narodu, mówiąc mu: «Słuchaj Izraelu! Zaczynacie dzisiaj walkę przeciw wrogom waszym , niech trwoga przed nimi was nie ogarnia! Niech serce wam nie drży! Nie bójcie się! Nie lękajcie się! Gdyż z wami wyrusza Pan, Bóg wasz, by walczyć przeciw wrogom waszym i dać wam zwycięstwo». (Pwt 20,1-4)
      Człowiek nie może zaniechać walki, ale zwycięstwo dokona się, gdy:
«Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi». (J 14,26; Dz 1,8b)
      Nauczy walki, da moc, aby zwyciężać!

[k4]
      Jeśli ma wiedzę to wie, że nie dał sobie pamięci, która pozwoliła mu ją zapamiętać, czy zdolności, które pozwoliły mu ją zrozumieć. Nie wybrał sobie rodziny, która umożliwiła mu jej zdobycie, lub może stało się to za przyczyną ludzi dobrej woli.
      A jeśli nawet zdobył ją za sprawą wielkich własnych wyrzeczeń, własnej wytrwałości, to będzie wiedział komu zawdzięcza zdolność do nich.
      Co więc uczyni z posiadaną wiedzą? Wykorzysta ją dla autentycznego dobra ludzi. Ale odpowiedzi na pytanie, czym jest autentyczne dobro, będzie szukał u Boga, w Jego słowie.
Podstawą Twego słowa jest prawda.(Ps 119,160a)

[k5]
      Jakże trudno osiągnąć taką postawę. Możesz nie chełpić się przed ludźmi. Ale czy nie chełpisz się sam przed sobą?

[k6]
      Każdy z nas, jeśli próbuje żyć w prawdzie, musi mieć świadomość, że wobec Boga jest „cały” słaby:

      Ty bowiem mówisz: "Jestem bogaty", i "wzbogaciłem się", i "niczego mi nie potrzeba",
      a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości,
      i biedny i ślepy, i nagi.
      Radzę ci kupić u mnie
      złota w ogniu oczyszczonego,
      abyś się wzbogacił,
      i białe szaty,
      abyś się oblókł,
      a nie ujawniła się haniebna twa nagość,
      i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. (Ap 3,17-18)


      Ale każdy z nas jest również naznaczony jakąś słabością przed ludźmi – fizyczną (może to być również brak niezbędnych do życia środków materialnych), psychiczną, duchową.
      Ta słabość może być źródłem błogosławieństwa dla tego, który jej doświadcza i dla tych, którzy go spotkają, ale może być również przekleństwem.

      Kiedy jest źródłem błogosławieństwa?

-
dla tego, który doświadcza słabości – gdy ją zaakceptuje i uzna, że nie jest samowystarczalny, że potrzebuje także ludzkiej pomocy („Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.” (1Tes 5,16-17)),
-
dla tych, którzy go spotykają – «Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili» I pójdą sprawiedliwi do życia wiecznego. (por. Mt 25,40.46).

      A kiedy przekleństwem?

-
dla tego, który doświadcza słabości – gdy staje się źródłem złorzeczenia Bogu i ludziom,
-
dla tych, którzy go spotykają – «Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili». I pójdą na mękę wieczną,.” (por. Mt 25,45-46),

[k7]
      Nakarmisz głodne dziecko. – Czy nakarmisz głodnego narkomana?
      Dasz pić spragnionemu pielgrzymowi. – Czy dasz pić człowiekowi, który poprzedniego dnia upił się do nieprzytomności?
      Przyjmiesz przybysza przyjaciela. – Przyjmiesz wroga?
      Przyodziejesz nagie dziecko. – Przyodziejesz narkomana, który na narkotyki sprzedał ostatnią koszulę?
      Odwiedzisz chorego na serce. – Odwiedzisz chorego na AIDS?
      Odwiedzisz skazanego niewinnie, może krewnego. – Odwiedzisz mordercę?

Ale:

      Czy tym głodnym, spragnionym, przybyszem, nagim, chorym, uwięzionym nie jest ten, który o tym nie wie?
      –      głodnym Chleba Życia,
      –      spragnionym Słowa Życia,
      –      obcym w Domu Boga,
      –      nie przyodzianym w szaty zbawienia,
      –      o chorej i uwięzionej duszy.
      To w nich trzeba przede wszystkim zobaczyć potrzebującego Jezusa Chrystusa. To oni szczególnie potrzebują pomocy!
Do góry